Dziś przybywam z postem o mojej codziennej pielęgnacji twarzy, co zresztą widać w tytule. Chciałabym na wstępie zaznaczyć, że moja cera jest wrażliwa i skłonna do alergii, a zarazem naczynkowa. Czasem borykam się z ekstremalnie przesuszonymi partiami skóry na twarzy, które nieraz są czerwonymi plackami. Nie borykam się z trądzikiem, jednak czasem dotyka mnie wysyp. Staram się wówczas wprowadzać wzmożoną pielęgnację, aby, jak najszybciej, pożegnać pryszcze. Nie używam podkładów, kremów BB, CC, DD ani pudrów i myslę, że wychodzi to mojej cerze na dobre. Od czasu do czasu nakładam korektor pod oczy i na ewentualne wypryski oraz tusz do rzęs. Ale nie codziennie. Parę razy w miesiącu. Oczywiście, kiedy tylko wracam do domu, zmywam resztki produktów z twarzy i oczyszczam ją. Teraz już przejdę do zasad pielęgnacji, którymi się kieruję, i które przydają mi się.
- żel lub krem myjący- używam rano i wieczorem, aby pozbyć się zanieczyszczeń z cery oraz resztek korektora i tuszu, gdy tego dnia ich użyłam. Żel nakładam nie tylko na twarz, ale również na szyję i dekolt. Uważam, że istotne jest oczyszczać codziennie również te okolice.
- tonik- czasem stosuję w ciągu dnia, by się odświeżyć, szczególnie latem. Gdy jestem zbyt leniwa, aby pójść do łazienki umyć twarz wieczorem- sięgam po mój tonik różany z Ziaji i też dobrze twarz oczyszcza i przygotowuje cerę pod krem. Kiedy mam jakichś nieprzyjaciół używam toniku antybakteryjnego z Siarkowej Mocy.
- krem- ważne, aby był dostosowany do rodzaju cery. Jeżeli chodzi o krem na noc, preferuję treściwe konsystencje. Zawsze przed spaniem aplikuję krem nawilżający i uważam, że każda skóra potrzebuje nawilżenia , nawet tłusta i problematyczna, i że właśnie kremy lub serum powinnyśmy wszystkie serwować twarzy wieczorem. Rano, po umyciu twarzy lub stonizowaniu stawiam na lekki krem, np. Hydra Adapt od Garniera.
- maseczka- również powinna być dostosowana do potrzeb skóry. Moim ulubieńcem jest nawilżająca maseczka z Ziaji w saszetkach. Maseczki wykonuję 1-2 razy w tygodniu, aby się zrelaksować i przy okazji dać cerze odpocząć i czerpać z nich dobroczynne składniki i właściwości.
- peeling- nie częściej niż raz na dwa tygodnie w moim wypadku, ale ogólna częstotliwość przyjęta za odpowiednią to jeden scrub w tygodniu. Ja zdecydowałam na rzadsze zdzieranie naskórka, aby po prostu nie podrażnić cery. Po peelingu jest bardzo gładka i miła w dotyku, przy czym czuję, że dogłębniej się oczyszcza w trakcie takiego zabiegu. W tej kategorii jeszcze nie mam ulubieńców.
A co gdy twarz jest przesuszona?
Wtedy dawkuję jej na noc gruba warstwę kremu Nivea (klasycznego) a na dzień masło shea. Wówczas stan skóry wraca do normy po około 3-4 dniach.
A gdy pojawią się nieprzyjaciele?
Wtedy z pomocą przybywa maść cynkowa lub pasta. Smaruję wypryski jednym z tych produktów, w zależności, co aktualnie mam w domu, przez 3 dni z rzędu na noc i z raz , gdy siedzę w domu i nie ma śladu po niedoskonałościach! Jeśli niestety w domu nie mam żadnej maści- sięgam po pastę do zębów- ona również ma właściwości wysuszające. Sprawdzi się tylko biała, bez kolorowych pasków.
Czasem również dezynfekuję i zarazem wysuszam pryszcze spirytusem. Sprawia, że wypryski staja się mniej zaognione, wyglądają lepiej i szybciej się goją. Wspomnę jeszcze, że maści najlepiej działają na świeżą niedoskonałość, na dojrzałą nic nie pomoże.
Przydatny post ;) !! Ja na szczęście nie mam poważnych problemów z cerą :) Śliczny blog ;*
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam do mnie:
www.la-petite-world.blogspot.com