wtorek, 9 kwietnia 2013

Egzystencja i śmierć - post tematyczny


Śmierć. Przychodzi niespodziewanie, nie da się przewidzieć dnia i godziny. Kiedy ktoś odchodzi, pozbawia najbliższych powodów do radości, wymywa z nich szczęście. Często ludzie załamują się, bo nie są w stanie poradzić sobie ze stratą. Uczucia są nie do opisania. Nie rozumiem ludzi, którzy odbieraja sobie życie. Samobójstwo to największa głupota! Pozbawiamy przez to rodzinie osoby do obdarzania miłością! To cios dla członków rodziny. Wymierzanie ostrza w swoje serce nic nie zmieni i nie ulży kłopotom.
Nawet jezeli na chwilę zapominam o śmierci wujka, uśmiecham się i wyglądam na radosną, w głębi jestem pogrążona w zadumie i żałobie. Dobrze wiem, że nie trzeba jej pokazywać poprzez czarne stroje, lecz przez stan serca, jednakże lepiej się czuję w tych kolorach, bo uważam, że na zewnątrz także warto okazywać swój ból. Nie dzielę się nim z całym światem. Wie tylko garstka czytelników bloga i moja najbliższa przyjaciółka, a także jedna koleżanka. Nikt poza tym. Nikt. Dzięki temu zdarzeniu zrozumiałam, że życie jest takie krótkie! Jeszcze niedawno wujek tryskał zdrowiem! Pracował, robił zakupy, prowadził normalne życie. A teraz? Odszedł... Z dnia na dzień. Liczyłam, że pobyt w szpitalu go uratuje. Dzień po wizycie mojego taty umarł. Tak po prostu. Jego organizm się załamał i funkcje życiowe ustały. W jednej chwili! Naprawdę czuję się okropnie! Brakuje mi wujka, chociaż tak na prawdę nie utrzymywałam z nim bliskich kontaktów, nie rozmawiałam, mimo że mieszka w tym mieście co ja. Jadnak widziałam go kilka razy. Dało się zauważyć, że jest oparciem dla cioci. Teraz została ona sama. Samiutka. Pozostały jej tylko dzieci i wnuczęta. Martwię się, jak znosi tą sytuacje i czy ma za co żyć. To wujek pracować i utrzymywał cały dom. I nie jest do byle jaki dom- to bliźniak, a wszystkie opłaty mogą przewyższyć dochody  cioteczki.

Na pogrzeb zjeżdza się niemalże cała rodzina. Głównie z Warszawy. Bo stamtąd pochodzi mój tata, a wyemigrował tu, gdzie teraz mieszkamy, z pewnych względów. Tutaj mieszkali także ciocia i wujek oraz ich dzieci. Teraz została ciocia, sama w wielkim domu. Pustka. Wolna przestrzeń do zapełnienia po stracie ojca, męża, dziadka,  brata, wuja, stryja...  Pogrzeb w środę, jutro. Tata zamówił wieniec. ale na co on się zda zmarłemu człowiekowi? Przecież czcić jego pamięć można na inne sposoby. Sztuczne kwiatki przewiązane szarfą ... Niby taki zwyczaj, ale jak dla mnie zupełnie bez sensu. Wujek zostanie w mej pamięci na zawsze, bez względu na to, czy położę na jego grobie ten wieniec czy nie.


Nikt nie żyje wiecznie i trzeba umieć pogodzić się ze stratą bliskiej osoby.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz