Cześć. Nie wspominałam Wam, ale kilka dni temu mój tata złapał choróbsko. Prycha, kicha, kaszle, smarka. A jak tata zachoruje to jest normalnie wielkie zdziwienie- jest bardzo odporny i prowadzi higieniczny tryb życia a ponadto wielkie zamieszanie w domu, bo trzeba mu usługiwać. Dzisiaj wykryłam objawy u siebie. Chyba zapowiada się przeziębienie. W szkole strasznie bolała mnie głowa, od trzech dni mam katar i dodatkowo boli gardło. Jakby tego było mało rano przemokły mi troszkę buty i kiedy wybierałam się do szkoły na wieczornicę poświęconą Janie Pawle II wpadłam w kilka kałuż. Wzięłam szybciutko dwie Polopiryny, jutro ponowię tą dawkę, wypiłam gorący kisiel Frugo i może choroba się odczepi. A jesli nie to mam nadzieję, że w weekend się podleczę, ale będzie zmarnowany. A na dzień jutrzejszy miałam plany... Chciałam iść kupić sobie akumulatory do aparatu, bo na bateriach krótko trzyma. Nie wiem, czy to wypali. Nie chciałabym odwoływać spotkania z przyjaciółką.Z drugiej jednak strony nie chcę pogorszyć swojego stanu zdrowia. No nic, do jutra jeszcze daleka droga! :) Pożyjemy- zobaczymy.

Ja tam na szczęście nie jestem chora ;)
OdpowiedzUsuńSzybkiego powrotu do zdrowia ^^
http://world-close-in-my-head.blogspot.com/
Dzięki, przyda się.
UsuńNo akumulatory są lepsze. ;)
OdpowiedzUsuńkoreaina.blogspot.com
Wiem, bo zawsze je miałam, ale jak ostatnie "się wyczerpały" ze starości po prostu, to musiałam przerzucić się na dostępne w domu baterie... I chyba jeszcze trochę będę musiała z nimi wytrzymać.
Usuń