poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Śmierć, szkoła, makijaż

Cześć. Dzisiaj piszę na szybko, bo zaraz będę miała obiad i planuję jeszcze zanim to się pouczyć. Dzisiejszy dzień jest z jednej strony wesoły i radosny, a z drugiej pełen patosu i smutku, ponieważ wczoraj dowiedziałam się o śmierci mojego krewnego. Jak miód na moje serce zadziałała 6 z pracy stylistycznej z polskiego, której tak sie obawiałam. :) Wczoraj wieczorem wydepilowałam/ wyregulowałam sobie brwi i muszę przyznać, że jak na pierwszy raz wyszło całkiem nieźle. W Wielkanoc, kiedy przyszedł do nas gość, ja poszłam do siebie i z nudów zaczęłam się malować . Efekt uwieczniłam na zdjęciu.


Ja na prawdę prawie że nigdy się nie maluję i moim zdaniem wyglądam sztucznie w make-up'ie, ale staram się nie tapetować. Do ideału mi jeszcze brakuje, ale przecież jestem dopiero piętnastolatką i wcale nie jest to mój codzienny makijaż. Nawet do tego nie dążę. Na fotografii widać, że nawet nie potrafię dobrze rozsmarować fluidu i zrobić kreski (co bardzo chciałabym potrafić), ale moze gdybym miała inny eyeliner... Nie będę tu gdybać, ponieważ przez najbliższe kilka at nie planuję się malować. :) To tyle na dziś, lecę do historii! Papa. Trzymajcie się cieplutko.

2 komentarze:

  1. ładne oczy :)

    Zapraszam, dopiero zaczynam, wiec będę wdzięczna za każde udostępnienie, czy zareklamowanie mojego bloga, z góry dziękuję ♥ Obserwujemy? ♥
    http://begin-with-nothing.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uważam oczy za najbrzydsze z całej twarzy, ale serdecznie dziękuję.

      Na pewno wejdę na bloga, jeśli mi się spodoba spróbuję go rozreklamowac.

      Usuń