wtorek, 26 marca 2013

Be yourself

Siema. Mamy wtorek. Całkiem fajnie spędziłam ten dzień w szkole. Okazało się, że nauki jest mniej niż przypuszczałam i łatwo cała wiedza wchodzi mi do głowy, więc z wosem już na dziś skończyłam , a po obiedzie pouczę się fizyki oraz języka angielskiego. A co do obiadu, to mam zupę grochową z wczoraj i... spaghetti! Mniam. 
Na w-fie koleżanka nadepnęła całym swoim ciężarem mi na nogę. Cały czas bolą mnie palce. Normalnie niemalże nie mogę nimi ruszać! Nie wiem, co się stało. Zawsze takie bóle szybko przechodziły.
Dzisiaj może jeszcze przygotuję się do pisania rozprawki z "Krzyżaków" H. Sienkiewicza. Później może skusze się na jakąś komedię na poprawę humorku? Kto wie. Macie coś do polecenia?  Wieczorem planuję obejrzeć mecz Polska: San Marino. Słabszego przeciwnika chyba być może. Oby Polacy byli czujni i nie przepuszczali okazji do goli. :) 
Jutro już ostatni dzień szkoły. Jupi! A wracam  dopiero w środę. Miło. Aczkolwiek znowu dużo sprawdzianów na okres poświąteczny. Nieciekawie. Ale takie uroki drugiej klasy. Chyba jedyną radą jest nauka na bieżąco, z lekcji na lekcję, ale ja tak nie potrafię, jakoś mi nigdy nie wychodzi. Być może to kwestia przyzwyczajenia.
Z jednej strony nie mogę doczekać się jutra. A z  drugiej strony bardzo nie chcę iść do szkoły z powodu strachu przed sprawdzianami. :( Tak czy siak, nie mam  wyjścia- trzeba iść. Moi rodzice są bardzo konserwatywni. :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz