Wielkanoc zbliża się wielkimi krokami. dziś poświęciłam się porządkom. Już o świcie domownicy zabrani się za sprzątanie i mam od rana krzątała się w kuchni. Kiedy tylko wstałam rozkazano mi zabierać się do roboty. No cóż, ni miałam wyjścia, a w sumie wyszło mi to na dobre, bo nie siedziałam kilka godzin bezczynnie na komputerze. Dobrze, że musiałam ogarnąć tylko swój pokój, z całym domem byłoby gorzej. Tak więc oto lista rzeczy, które zrobiłam: powycierałam kurze, wytarłam ekran telewizora, wytrzepałam kapę, wyczyściłam swoje krzesło obrotowe (było od nowości, czyli roku, nie czyszczone i już się zabrudziło obicie), poukładałam ponownie na biurku (robię to co tydzień), poodkurzałam. Później zrobiłam sobie odpoczynek.Pogoda dzisiaj fatalna u mnie. Wiele straszliwy wiatr, kilkakrotnie niemal nie zwiał mi czapki, którą dosłownie musiałam przytrzymywać rękami. Na 15:00 poszłam do kościoła na Drogę Krzyżową. Kiedy zaczęło się nabożeństwo przypomniało mi się, że nie wyciszyłam komórki. Nie miałam jak po kryjomu tego naprawić, więc pozostało mi mieć nadzieję, że nikomu nie przyjdzie do głowy telefonować do mnie. Na szczęście skończyło się na obawach, bo nic takiego nie miała miejsca. :) W drodze powrotnej padał już śnieg, na początku płatki po dotknięciu nagrzanego podłoża topniały. Po powrocie zjadłam obiad- rybę, której serdecznie nie lubię, ale cóż poradzić na ścisły post, z ziemniakami i surówką- po czym usiadłam na chwilę przed komputerem. Popisałam trochę z koleżankami na gg i obejrzałam kilka krótkich filmików na Youtube. Chyba powoli uzależniam się od tego.. Niedobrze. :) Później udałam się z mamusią do wędzarni. Odebrałyśmy upieczone już mięso na święta. Pachnie apetycznie. Przekonamy się w niedzielę, jak to w rzeczywistości jest.
Jutro planuję pójść do kościoła ze święconką. Jeszcze nie wiem, jak będzie wyglądał mój koszyczek. Mama w ogóle dziś nie brała się za jego przygotowanie, ciekawe, czy jutro zdąży ze wszystkim i zapakuje wszystko, co najważniejsze. Kazała mi pójść na 9:00, ale jeśli się nie wyrobi to może nie będę musiała się tak wcześnie zrywać i być może uda się razem ze mną. :) Bardzo bym chciała- nie lubię być sama w kościele wśród starszych pań. Niestety coś takiego przydarzyło mi się właśnie dzis, ale jakoś wytrzymałam tą godzinkę.
Zapowiadają sie białe święta. Co najgorsze- zimne. Bardzo chciałabym ujrzeć już zieloną trawkę. Ale w najbliższym czasie się na to nie zapowiada. Szkoda. Mam wrażenie, ze to Boże Narodzenie będzie w niedzielę, a nie Wielkanoc. Pogoda mnie naprawdę denerwuje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz